Empireum tom 3: Onyx Storm

Czy wy też macie wrażenie, że w Onyx Storm - 3. tomie serii Empireum od Rebecki Yarros - zrobiło się jakoś za bezpiecznie?🐉✨  

W tej części Violet musi wyruszyć poza dotychczasowe granice, by szukać sojuszników, odnaleźć prawdę o tajemniczym siódmym gatunku smoków i sposób by ocalić Xadena bez względu na cenę. 

Brzmi ekscytująco, ale jak to wyszło w praktyce?

Dobrze czytało się tę książkę, jednak nie było aż takich emocji jak w pierwszej części. Stawka jest jakby niższa, a bohaterom wszystko idzie wbrew pozorom w mój odczuciu za łatwo. Choć są duże wyzwania, z łatwością je odhaczają, nie spotykając zbyt wielkich przeszkód.

Śmieszne było też, gdy oprócz misji mających na celu w sumie ratowanie wszystkich, nagle na dzień czy dwa wracali na zajęcia, by zaraz znowu wylecieć dalej. Podziwiam, że jakoś nadążali za materiałem, bo nie mam pojęcia gdzie i kiedy mieliby go nadrobić w tej nieciekawej sytuacji. W sumie to podwójne traktowanie było trochę frustrujące - raz byli traktowani jak dzieci, uczniowie, bo wciąż są kadetami, by chwilę później być wysyłanym w bardzo ważną i niebezpieczną misję.

Perełką jak zawsze jest Tairn - najmądrzejsza postać - ale w tym tomie absolutnie oczarował mnie Ridoc! Jest cudownym wsparciem dla Violet i naprawdę uwielbiam momenty, gdy się pojawia. Jest taki autentyczny i wnosi mnóstwo życia do tej historii.

Podobało mi się też jak pokazano rozterki Andarny i jaki miały wpływ na jej relację z Violet. 

Zakończenie było emocjonujące, ale trochę chaotyczne. Teraz, gdy jestem już chwilę po lekturze, mało z niego kojarzę - więc chyba jednak nie zrobiło na mnie piorunującego wrażenia.

A jak Wasze wrażenia po Onyx Storm? Też poczuliście spadek formy, czy finał zwalił Was z nóg? Dajcie znać w komentarzach!

Komentarze