Kto już czytał najnowszy tom Błogosławieństwa Niebios? Ta część przypomniała mi znowu to, co wiem od dawna: Kocham tę serię 🥺
Bardzo podobał mi się początek, bo znałam te wydarzenia w zupełnie innej formie - autorka odświeżając tekst mocno zmodyfikowała wątek Nieśmiertelnego Haftu. Miało się wręcz wrażenie czytania czegoś zupełnie nowego!
Co prawda później ciągnął mi się trochę wątek murali, ale gdy akcja dotarł do Jaskini Dziesięciu Tysięcy Bóstw już poszło znowu szybko😁
Mam wrażenie, że ten tom mogłabym podzielcie na 4 części. Pierwsza była nowa i świeża.
Druga za to skupiała się na drodze i miała trochę za wolne tempo, to był moment na chwilę oddechu.
Trzecia koncentrowała się na Hua Chengu i Xie Lianie I rzuciła nowe światło na wiele rzeczy - i tu zostawialam też najwięcej znaczników w książce!
Dodatkowo pojawili się Nan Feng i Fu Yao, i jakoś od razu zrobiło się radośniej czytając ich słowne przepychanki 😆
Jednak czwarta część to już tylko ból i cierpienie. Z drugiej strony, to część w której u Xie Liana widać głębsze emocje, poznajemy go z zupełnie innej strony. Nie jest tam znanym nam stoikiem przyzwyczajonym do bólu i porażek, którego mało co rusza, (no chyba że chodzi o Hua Chenga, bo wtedy to przegrzewają mu się wszystkie systemy 😅).
W wątku murali ackaj toczyła się za wolno; bohaterowie szli, pojawiały się drobne trudności, które szybko były pokonywane - gdyby jednak murale pojawiały się między innymi wydarzeniami wypadałoby to lepiej, bo w sumie niosą ważną historię. Do tego minusem jest jak podzielony jest ten tom - akcji brakuje trochę płynności...
Z pozytywów, jak pisałam zaskoczył mnie Nieśmiertelny Haft! Człowiek myśli, że zna już tę historię, a jednak odkrywa ją ciągle na nowo. Jeśli tak jak ja mieliście styczność z wcześniejszą wersją TGCF po angielsku, tu zobaczycie bardzo dużo zmian A do tego tempo akcji i cała ta sytuacja to coś nowego. Poznajemy trochę lepiej Ling Wen, ale też widzimy inną stronę Sanlanga.
No ale co tu dużo mówić, gdy bohaterowie docierają do pewnej jaskini robi się intensywnie, aż pojawiają się wypieki na twarzy - zostawiłam tam pełno znaczników 🤭
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca oraz SeeYa!
Komentarze
Prześlij komentarz