Saga o Złotej Niewolnicy - "Glow"


Jaka książka pomogła wam ostatnio przezwyciężyć zastój czytelniczy?

W moim przypadku odpowiedź znajdziecie na zdjęciu!

Z jednej strony "Glow" jest świetną książką – pomogła mi przezwyciężyć zastój i mimo że to cegiełka, przeczytałam te 600 stron w zaledwie 3 dni, co patrząc na moje ostatnie tempo, jest niezłym osiągnięciem. Jednak zdecydowanie trzeba pamiętać, że jest to romantasy, tak więc mamy tu duużo romansu... ale fabuła trochę przystopowała.

Nie chcę narzekać, bo naprawdę dobrze się bawiłam i w ogóle nie czułam nudy, ale jednocześnie patrząc wstecz na wydarzenia w tym tomie, czuję, że... nie ma ich zbyt wiele? Jednak czy to taka zła rzecz?

Złota klatka zniknęła, ale Auren wciąż więzi własny strach. Czwarty tom Sagi o Złotej Niewolnicy to emocjonalny fundament całej serii – zamiast spektakularnych bitew, otrzymujemy walkę o wewnętrzny spokój i panowanie nad wymykającą się spod kontroli mocą. 

Autorka kładzie tu duży nacisk na ewolucję traumy i pokazuje, że „żyli długo i szczęśliwie” wymaga najpierw przepracowania mroku wewnątrz siebie. To opowieść o tym, że prawdziwa potęga nie leży w złocie, ale w odwadze, by stanąć przed kimś z podniesionym czołem, mimo własnych pęknięć. 

Mimo że akcja nieco zwolniła, czuję, że ten tom był potrzebnym oddechem przed finałem, bez niego dalszy rozwój postaci nie byłby możliwy. Syren po finale poprzedniego tomu musi stoczyć tą walkę sama ze sobą, zanim będzie mogła stawić cOla światu.

Raven Kennedy postawiła na fundamenty relacji i psychologię postaci, co sprawia, że w kolejnych częściach stawka będzie (mam nadzieję) jeszcze wyższa. Jeśli szukacie w fantasy czegoś więcej niż tylko machania mieczem – to jest właśnie ten moment, w którym seria nabiera głębi.

"Glow" to idealny comfort read dla fanów romantasy. Choć objętość może przerażać, przez historię dosłownie się płynie. To jedna z tych książek, w których niby niewiele się dzieje, a jednak po zamknięciu ostatniej strony czujesz, że znasz bohaterów o niebo lepiej niż na początku. Czasem potrzeba trochę zwolnić - i to nic złego.

Komentarze