Wiedziałam, jak to się skończy, a i tak złamało mi to serce...
Kto z Was kojarzy historię Hachiko? Ja długo znałam tylko fragmenty filmu, ogólny zarys losów tego słynnego psa, aż w końcu miesiąc temu obejrzałam całość i... natychmiast zamówiłam książkę.
Wiedząc, że oryginalnie akcja dzieje się w Japonii, a nie w Ameryce (jak w znanej ekranizacji), byłam bardzo ciekawa tej pierwotnej, surowszej wersji. I nie zawiodłam się.
Kiedy mały Hachiko trafia do domu profesora, wywraca jego świat do góry nogami. Choć miał być psem jego córki, to między mężczyzną a szczeniakiem tworzy się nierozerwalna więź. To opowieść o lojalności, która wykracza poza granice życia.
"Hachiko. O psie, który czekał" to prosta, ale niezwykle godna polecenia lektura. Jest krótka idealna na jeden wieczór, ale bardzo angażująca. Nawet znając zakończenie, popłakałam się na ostatnich stronach. Nie bez znaczenia są też przepiękne ilustracje – dodają tej historii niesamowitego uroku!
Jeśli szukacie czegoś, co Was poruszy i przypomni o tym, co w życiu ważne, koniecznie po nią sięgnijcie.
Komentarze
Prześlij komentarz