Recenzja Belladonna tom 3: "Wisteria"

Wolicie czytać całe serie na raz, czy jednak je sobie dawkować?

Sama przez długi czas pochłaniałam historię w całości tom za tomem niemalże na jednym wdechu, ale ostatnio częściej robię sobie przerwy i szukam odmiany. 

Choć dawno nie czytałam żadnej serii tom po tomie, w tym wypadku nie mogłam oderwać się od tego świata. Całkowicie oczarował mnie klimat Belladonny, pokochałam romans Signy ze śmiercią, a historia Losu i jego utraconej miłości też nie dała mi się nudzić. 

Blythe nigdy nie zamierzała wyjść za mąż, a jednak by ochronić kuzynkę właśnie to zrobiła - ale nie zamierza być potulną żoną. Choć Los bywa kapryśny i nieznośny, skoro już jest z nim związana do końca życia, nie zamierza mu tego ułatwić. Jednak po przeprowadzce do Wisteria Blythe odkrywa skrywane w posiadłości sekrety Losu, ale nie tylko...

Już na początku serii bardzo darzyłam sympatią Blythe, ale w tym tomie jeszcze bardziej ją polubiłam! Uwielbiam jej rywalizację z Losem, to jak potrafi zaleźć mu za skórę lub tak się układać, by ostatecznie wyszło na jej.  

Choć zaczynają jako wrogowie w praktycznie że zaaranżowanym małżeństwie (co z tego, że właściwie przez nich samych), ich relacja od początku do końca jest elektryzująca.

„Miłości nie należało ukrywać ani zatrzymywać dla siebie i wyznawać tylko w najbezpieczniejszych zakamarkach umysłu.”

W "Wisteria" tak jak w poprzednich częściach znajdziemy dużo tajemnic i magii, ale też zagłębiamy się trochę bardziej w rządzące światem prawa, które obowiązują takich jak Los i Śmierć. Jedno jest pewne, z tak wyjątkowymi i pełnymi charakteru bohaterami nie sposób się nudzić nawet przez chwilę 💞

Komentarze